I weź tu zrozum zwierzęta!

Bo tak to zawsze jest. Że jak się czegoś bardzo chce i się o to bardzo prosi, to się wszystko tarmosi! I kropka!

Żaliłam się Wam ostatnio, że Gaba i Kulka nie chcą mnie wozić na grzbiecie, pamiętacie? Niestety nic się w temacie nie zmieniło. Gorzej! Kolejne zwierzaki nie chcą się ze mną bawić! Po kucykach zbuntowały się kozy. W ogóle nie zwracają na mnie uwagi. Tylko śpią i jedzą. Jedzą i śpią. I tak w kółko. I jakieś takie okrągłe się zrobiły, jakby piłkę połknęły, a nawet dwie piłki. Pytałam innych farmiaków, o co tu chodzi, ale twierdzą, że nie wiedzą… Jakoś im nie wierzę. Mieszkają na tej samej farmie, z tego samego paśnika siano jedzą, muszą coś wiedzieć…

Tak w ogóle to nie wiem jak można jeść siano. A tfu, tfu! Razu pewnego patrzyłam na nich wszystkich, jak ze smakiem wcinają i aż mi w brzuchu zaburczało. Z takim apetytem zajadali. A że do gospody daleko, pomyślałam, że spróbuję.

 


O-K-R-O-P-N-O-Ś-Ć! Już wolę głodna chodzić, niż siano jeść. Kłuje to w język, smakuje jak sucha trawa i wcale nie pachnie kwiatkami.

Ups! Miałam Wam opowiedzieć o zbuntowanych kozach. Już się poprawiam.

Odwiedziłam ostatnio Farmę Małych Zwierząt. Ot tak, po prostu chciałam zobaczyć co tam u włochatych przyjaciół słychać. Ośla rodzina przyjęła mnie, jak zwykle, życzliwie. Ganialiśmy po ośnieżonym polu aż mi sił brakło… Potem próbowaliśmy robić aniołki na puszystym śniegu.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

To znaczy ja próbowałam, bo to co osły wyczyniały, to ci dopiero! Na samo wspomnienie brzuch mnie boli od śmiechu.  Leżąc na tych swoich oślich plecach, fikały w powietrzu kopytami i za nic nie umiały dotknąć, wszystkimi swoimi nogami,  ziemi. Obracały się raz w lewo, raz w prawo, razem z nimi ich patykowate nogi, a na śniegu, zamiast aniołka, zostawał tylko ślad oślich pleców. Reszta bandy przybiegła to zobaczyć. Kucyki, owce i barany- wszyscy śmiali się głośno. Osły podniosły się na równe nogi i ze złością spojrzały na wszystkich dookoła.

- Takie to śmieszne jest?- zapytał oburzony osioł.

-To pokażcie, jak się to robi!- dodała oślica.

Żebyście Wy to widzieli! Wszystkie zwierzęta tarzały się po śniegu, machając wyciągniętymi w górę nogami, a my, razem z osiołkami, patrzyliśmy na nich, śmiejąc się strasznie. Pewnie śmiałabym się dalej, gdybym nie zauważyła, że kogoś, w tym tłumie, brakuje. Rozejrzałam się po okolicy, ale nigdzie ich nie było… Dwóch kozic, bo o nich mowa, nie było na farmie.

W domku- pomyślałam, i pobiegłam co sił w nogach.

Pusto. W drugim domku też ich nie było. Wybiegłam na zewnątrz i wpadłam wprost na koziołka Stefana. Spacerował sam, przestraszony jakiś.

 

Błagałam go z całych sił by powiedział mi prawdę. W końcu wydusił z siebie, że kozy przeniesiono do stajni! Rozumiecie coś z tego? Ja nie rozumiałam.  Przecież kozy końmi nie są! Ile sił w nogach pobiegłam by to sprawdzić.

Stały w kącie stajennego boksu. Obie jakieś inne takie. Odwracały głowy, jakby strzegły jakiejś wielkiej tajemnicy…

Tym razem nie byłam zła, że nie chciały się ze mną bawić. Przestraszyłam się, że są chore. Zachciało mi się płakać. Podeszłam bliżej i przytuliłam się do koziej szyi.

 

-Gajuś, zrozum… Nie jesteśmy chore… Jesteśmy w ciąży- usłyszałam.

No, wcale mi nie ułatwiły życia. Cieszę się, że nie są chore, ale „jesteśmy w ciąży”, co to za wytłumaczenie. Phi. I że ja niby mam wiedzieć, w czym one są. No nie wiem po prostu i strasznie się z tego powodu złoszczę! Przecież nie zapytam, bo się wstydzę. I tak wszyscy uważają mnie za smarkulę, która wszystkiego musi się nauczyć. Na pewno mnie rozumiecie, to sprawa dziecięcego honoru. Trudno, sama się dowiem, co moim kozim koleżankom ciąży. Pierwsi się o tym dowiecie!

Autorka i Gaja z Galin

 

PS Swoją drogą ciekawe czemu mówią o osłach, że są kłapouche? No bo uszy mają całkiem w porządku, nic im nie kłapie… Jak wiecie, to pomóżcie. Ściskam Was mocno!

Gaja.

14
  
Dodano: 21 stycznia 2013 o godzinie 10:44
0 komentarzy
Brak dodanych komentarzy
Dodaj komentarz