0 komentarzy
Klemens – mój koci przyjaciel, wpadł niedawno na genialny pomysł. W piątkowe popołudnie, tuż po obiedzie, obwieścił wszystkim mieszkańcom Farmy Małych Zwierząt:
Skoro wiosna nie chce przyjść do nas, musimy wyjść jej naprzeciw – mruknął. Ileż można na nią czekać!– dodał zagniewany.
Zwierzęta, słysząc te słowa, spojrzały na niego z politowaniem. Stefan stuknął wymownie kopytem w jego siwe, kozie czoło, owce razem z osłami westchnęły tylko i rozeszły się, każde w swoją stronę. Widać nie byli zainteresowani poszukiwaniem wiosny. A może zwierzaki wiedziały coś, czego ja nie wiedziałam, na co nie zwróciłam uwagi? No cóż, mnie w każdym razie słowa Klemensa bardzo zainteresowały i gdyby nie fakt, że słoneczko kryło się już za horyzontem, z chęcią wyruszyłabym na poszukiwania jeszcze tego dnia. A tak musieliśmy przełożyć plany – postanowiliśmy wyruszyć nazajutrz.
Ranek przywitał nas słoneczną pogodą i ciepłem. Idealne warunki na wycieczkę – pomyślałam.
Widzisz Gaju, Pani Wiosna chyba dowiedziała się o naszych planach i w końcu sama do nas przyszła – skomentował dumny z siebie i ze swojego pomysłu Klemens.
Tym lepiej dla nas, łatwiej będzie nam znaleźć jej ślady – dodał.
Ruszyliśmy przed siebie. Nie planowaliśmy trasy, szliśmy gdzie nas oczy niosły. Tak naprawdę to szliśmy tam gdzie nas prowadziły oczy Klemensa, bo moje wlepione były w ziemię.
A ty co tak pod nogi patrzysz? Rozglądaj się wokół. Jak chcesz znaleźć ślady wiosny, skoro ich nie wypatrujesz? – zamruczał z niezadowoleniem mój kompan w podróży. Musiał zauważyć, że poczerwieniałam ze wstydu, gdyż szybko dodał:
Gaju, chyba nie sądziłaś, że „ślady wiosny” to dosłownie ślady, takie jak od butów? – zaśmiał się Klemens.
Nie usłyszał odpowiedzi, więc domyślił się, że tak właśnie myślałam. Dlatego patrzyłam pod nogi. Szukałam śladów jakie zostawiają na piaszczystej drodze stopy. Szukałam śladów stóp Pani Wiosny.
Zawstydzona przysiadłam na gałęzi rosnącego przy drodze drzewa.
Klemens widząc moją minę zatrzymał się, po czym ruszył w moim kierunku. Na swój koci sposób uśmiechnął się pod nosem i rzekł nieco łagodniej:
Widzę, że bez mojej pomocy się nie obędzie. Popatrz na gałąź, na której siedzisz. Widzisz te białe kulki w brązowych osłonkach? To bazie. A zatem znaleźliśmy pierwszy ślad wiosny– wyjaśnił.
A teraz spójrz na drugą stronę. Tam pod płotem. Widzisz? – zapytał.
Oczywiście niczego specjalnego nie zauważyłam, ale nie chciałam się do tego przyznać, więc postanowiłam podejść bliżej.
Kocur także ruszył przed siebie, na przydrożny trawnik, albo raczej to co trawnikiem kiedyś było. Leżała na nim sterta zeschniętych liści. Między nimi zaś…
Ojej… Jakie piękne. – jęknęłam z zachwytu.




6
884
11