2 komentarze
Ostatni tydzień upłynął tak szybko, że nawet nie zauważyłam, jak śnieg stopniał. Wszystko przez moich nowych przyjaciół – galińskie koziołki. Są takie fajne. Podobnie jak ja uwielbiają zabawę, szczególnie upodobały sobie berka. Ganiają po całej zagrodzie w tą i z powrotem, aż siano fruwa w powietrzu. Przyłączyłam się do nich parę razy. Na szczęście nie mają jeszcze takich rogów jak ich mama, więc spokojnie mogę się z nimi bawić.
.
..
Wyobrażacie sobie co by było, gdyby małe koziołki miały takie duuuże rogi jak ich mama albo tata? Pewnie bardzo przeszkadzałyby im w zabawie. W każdym razie małe kózki rogów nie mają, ani niczego co mogłoby im przeszkadzać w kózkowym życiu. Mają za to cudowną mamę, która dba o to by żadnemu z nich nic się nie stało.
Za to ludzie, szczególnie ci dorośli, lubią utrudniać sobie różne czynności. Na przykład bieganie. Do tej pory myślałam, że nogi są po to, żeby chodzić, albo od czasu do czasu biegać – wtedy gdy się śpieszymy, albo gdy bierzemy udział w zawodach. Sama biegam bardzo często, a to do koziołków, a to na Farmę Małych Zwierząt, to znów za dziećmi do lasu. Jednak to co z bieganiem zrobili dorośli to się w mojej małej główce nie mieści… Wyobraźcie sobie, że przymocowali sobie do nóg deski! Tak, kochani! Dwie proste deski, takiej samej długości!
Pewnie myślicie, że żartuję? Nic podobnego! W ostatnią sobotę odbył się w Galinach wyścig. Pobiegłam na start, żeby zobaczyć jak to wszystko wygląda. I właśnie tam zobaczyłam ludzi biegających z nogami przymocowanymi do desek. Nie wiem, czy to kolejny pomysł na utrudnianie zabawy, czy może przez te deski na nogach tracili równowagę, ale w dłoniach trzymali kijki, którymi podpierali się o ziemię. I tak dziwnie ubrani ścigali się ze sobą po specjalnie do tego celu wyznaczonej trasie.



6
884
11